Ja bym tak nie narzekał na PRL. Jakość wędlin wtedy nie była taka zła w porównaniu do niektórych dzisiejszych wynalazków wędlinopodobnych. Tylko że faktycznie ciężko było (nie wszystkim:) o te wędliny. Dlatego np. dziś mamy produkty pod hasłem ....jak za Gierka :)
ania4321
- 15:06 21-08-2009
moja mama też tak mówi, ale ja tam jak oglądam Bareję, to nie mam apetytu na ten bar mleczny
ania4321
- 15:06 21-08-2009
moja mama też tak mówi, ale ja tam jak oglądam Bareję, to nie mam apetytu na ten bar mleczny
~Ania Nonim
- 23:31 21-08-2009
Pierwsze pełną gębą hamburgery jadłem, pamiętam, w Zakopanem w1990 chyba roku. Budka, nie istniejąca już niestety, serwowała absolutnie niesamowite wersje tego specjału, wiele (!) różnych wersji, w tym taką ze stosownym kotletem i dżemem n.p. Czy ktoś pamięta tę budkę? To były najlepsze hamburgery na świecie.
~Andrzej Onim
- 23:38 21-08-2009
...co do serów to peerelowski kaszkawał znacznie bardziej przypominał kaszkawał niż ten dostępny teraz w sklepach. Wszystkie zresztą sery w przedziale cenowym "nice price" smakują nie tyle nawet tak samo co każdego dnia inaczej. Ciekawe jaki sens ma nadawanie im nazw skoro rzecz opatrzona karteczką "gouda" w poniedziałek smakuje tak jak rzecz podpisana jako "salami" w środę a potem zamieniają się nazwami... Wyrazem rezygnacji i rozpaczy wobec tego stanu rzeczy jest zdanie "kawałęk sera żółtego poproszę". Naprawdę na ogół wszystko jedno jaki to będzie ser.
aragonia
- 15:56 22-08-2009
a ja do tej pory pamiętam z rozrzewnieniem smak potrawki z kurczaka z z mojej podstawówki. Takiej ze skorkami... ten smak za mną chodzi, ale nie da się go powtórzyć, mama próbowała, ale zawsze dodaje za dużo warzyw i za dobrze przyprawia...
Jest parę smaków - pewnie każdy ma, że pomimo bycia "ubogimi" kojarzą się dobrze i chciało by się je poczuć raz jeszcze...
No i te "bogate", które przez swoja rzadkość były tak wspaniałe i tak celebrowane, szynka, owoce smakołyki... teraz wszystkiego jest dużo, ale wcale nie jest łatwo znaleźć dobre smaki. Często są podobnie niedostępne - nie ma ich w pobliskich sklepach - tylko w delikatesach, albo ich cena jest zbyt wysoka...
~gość
- 17:35 24-08-2009
Pewnie nie chodziliśmy do tej samej szkoły... W mojej szkole potrawka owa była tak obrzydliwa że do dziś dnia nie potrafię nawet siedzieć w sąsiedztwie niczego co jest chociaź trochę do niej podobne.
~andrew
- 10:11 26-08-2009
Ja z prl-u pamiętam smak majonezu-bo można go było dostać w sklepie bez problemu, wszechobecnych i przygotowywanych na każdą okazję jajek-podawanych zresztą ze wspomnianym majonezem,oraz sałatkę warzywna-moją ulubioną do dnia dzisiejszego:)
pamiętam mleko w szklanych butelkach z takim kapslem z pazłotka, oraz sprzedawaną w takich samych butelkach, tylko mniejszych serwatkę-chyba tak się to nazywało. To był taki żółtawy napój, bodajże z tego co zostaje po zrobieniu sera, bardzo orzeźwiających, dziś niestety nie można go nigdzie dostać...czy ktoś poza mną to pamięta?
~dzoana
- 15:44 26-08-2009
a ja jestem wielką fanką majonezu (ale tylko jednej firmy) i zawsze bardzo cieszy mnie świąteczna sałatka jarzynowa z wielką majonezową czapą na wierzchu :)
~Flik
- 16:02 01-09-2009
Świetny artykuł - doskonale oddaje kulinarny klimat tamtych czasów. Kiedyś Makłowicz wspominał (ale nie on jeden) o tym jak PRL zabił polską kuchnię - nieśmiertelne sałatki czy nasz placek węgierski (nie mający nic wspólnego z oryginałem)to po prostu wytwory zastępcze. Ale faktem jest, że wędliny czy np jogurty były wtedy o wiele lepsze i ten wystany schabowy tez nie był naszprycowany woda.
~Irena
- 21:25 06-09-2009
Artykuł istotnie ciekawy, ale ... "Typowe polskie gatunki ryb zastąpiła sprowadzana ze Związku Radzieckiego kargulena" - nie wiem skąd autorka tekstu ma takie wiadomośći - może rozwinie Pani ten wątek?" Mam już przeszło pół wieku na liczniku i dobrze pamietam czasy PRL-u, ale takiego zajwiska nie zaobserwowałam. A kargulena jest rybą niezwykle smaczną, efektowną w swoim wyglądzie i o tysiąckrość lepszą niż wypasane sztucznie pangi, karpie czy łososie norweskie, których teraz na wolnym rynku mamy pod nadmiarem. Może przy okazji kuchni chińskiej napisałby Pani artykuł na temat zalewu kuchennej chińszczyny - z chęcią przeczytam taki artykuł.
Kot Huncfot
- 11:39 08-10-2009
Ja pamiętam, że jak chciało mi się coś słodkiego, to mama mi robiła kogel mogel - bo czekolady nia było. Nie do pomyślenia, co? I jeszcze taki wynalazek: kulki z płatków owsianych i kakao, chętnie bym zrobił coś takiego, ale nie znam przepisu :)
Marioss
- 15:49 12-10-2009
Polecam książkę "PRL od Kuchni. Najlepsze przepisy z tamtych lat" - 45 % : ) http://www.oczytani.pl/index.php?p1660,prl-od-kuchni-najlepsze-przepisy-z-tamtych-lat
~gość
- 21:19 20-11-2009
Ja nigdy nie zapomnę smaku wafelków "kuku-ruku". Chyba wszystkie obecne dziś na rynku spróbowałam i żaden nie przypomina mi tego smaku....a to smak mojego dzieciństwa!
~aga
- 17:27 30-01-2010
Moim ulubionym daniem z szkolnej stołówki były kluski z białym serem. I rzeczywiście panie na stołówce wiedziały, że jestem "uczulona" na majonez-mój własny wymysł.
A sałatka jarzynowa z tamtych lat nie ma sobie równych. Smakuje co święta znakomicie a i skład jest ten sam.
A lizaki w paski z kwaśną górą !!! pycha
~Arek
- 14:47 06-07-2010
Ja też bym nie narzekał na tamte czasy. Przypominam mi się prawdziwy smak śmietany z butelki, serka homogenizowanego z niebieskim złotkiem - takich już nie robią i szynkę wędzoną w wędzarni obok bloku - zbudowaną przez wszystkich sąsiadów. Przed świętami to był cały rytuał - niemal pospolite ruszenie. Ludzie żyli bliżej siebie i bardziej doceniali, to co mają. I jeszcze ten niezapomniany zapach pomarańczy - na które czekało się cały rok... A dziś ... szkoda gadać...
~gość
- 13:07 07-07-2010
Z tamtym okresem kojarzy mi się jeszcze smak kawy inki :) i kotlety, których nie było, ale żeby wzbudzić zazdrość sąsiadki uderzały tłuczkiem o podłogę - że niby robią kotlety na obiad ;)
~Nina
- 12:08 09-07-2010
Tak! smak prawdziwej śmietany z butelki! Chciałabym czasem powrócić kulinarnie do tamtego okresu... Zwłaszcza nabiał był wyjątkowy.
~budda
- 12:59 16-08-2010
ja jeszcze kojarzę kotlety z mortadeli panierowane w bułce
Anitka
- 18:24 18-08-2010
Sądzę, że tęsknota za jedzeniem z prl to zazwyczaj nostalgia za czasami młodości... W końcu współcześnie wybór produktów żywnościowych jest tak duży, że każdy może znaleźć coś dla siebie. A nabiał, szczególnie ten ekologiczny, nie odbiega smakiem od tego dawnego. Trzeba oczywiście pamiętać żeby wybierać jak najmniej przetworzone produkty najwyższej jakości.
tamara32
- 01:19 23-08-2010
super artykuł bardzo dobrze opisane tamte czasy,jak to czytałam to przypomniało mi się,że w Giżycku na dworcu autobusowym byłs budka z bułkami z pieczarkami na ostro,najlepsze na świecie...
Arleta123
- 14:48 24-08-2010
A może ktoś zna przepis na takie pieczarki na ostro? ;) Brzmi smacznie...
~VEB
- 08:47 09-11-2010
"...czasy PRL-u zdewastowały polską wieś..." Pani albo kłamie, albo zabiera się za pisanie czegoś o czym nie ma zielonego pojęcia! Właśnie najlepsze czasy dla polskiej wsi w całej historii przypadły na okres Polski Ludowej(głównie lata 70'). To wtedy wieś rozwijała się w ogromnym tempie, a korzystne zasady wymiany towarowej między miastem i wsią, zasady kontraktacji i wielosektorowość w produkcji rolnej powodowały bardzo korzystne zmiany na wsi i dla ludzi wsi.
~Dorota
- 17:46 27-02-2011
Rzeczywiście, wędliny i kiełbasy kiedyś były zdecydowanie smaczniejsze...
~Joośku
- 00:44 28-02-2011
Placem książkę "PRL na widelcu" - świetna historia kuchni i zwyczajów kulinarnych w PRL.
~me
- 17:40 07-07-2011
Wbrew pozorom kuchnia PRLowska nie była taka zła..Nie było w niej wszechobecnej chemii. Co prawda trzebe było wszystko "zdobywać", stac w kolejkach, ale nawet zwykła kiełbasa zwyczajna była o niebo lepsza od tych wydumanych, nafaszerowanych chemią, których teraz jest pełno.Ja też uwielbiałam niektóre stołówkowo-barowe potrawyz tamtych czasów. Pamiętam bitki, ozory(mniam), sałatkę śledziową, galaretę tę tzw meduzę od lornety)).Zakochałam się wtedy we flakach z naszego baru akademickiego.I jeszcze kotlety z jajek i lub oszukane gołąbki tzw leniwe gołąbki. Do dziś pamiętam zapach kubańskich pomarańczy, widzianych na święta)) Pamiętam zapach , jaki roznosił w czasie imienin rodziców. Czego tam nie było!Śledziki(samodzielnie zrobione i wystane w kolejkach), tatarek z najlepszej wołowinki na kartki)), zimne nóżki i wędlinki(najlepszy był ówczesny baleronik)))I zapach papierosów "Płaskie"+perfumy mamusi- "Chat noir"!do dziś pamiętam ich nazwę i tęsknię za nimi. A to były prawdziwe francuskie-dostepne wtedy w sklepach.Nie raz dostałam w skóre, bo bezczelnie dobierałam się do nich)))
~ego
- 17:33 18-08-2011
sery żółte były wspaniałe, wędliny obłędne, ryby świeżutkie i tanie jak barszcz , a jakie było mleko ! zwykły chleb-pycha ! szkoda, że wszystko nie łatwe do kupienia ale trochę mi tęskno do tamtych czasów mimo wszystko
modestep
- 10:14 22-09-2011
Ja co prawda z racji wieku nie mogę przytoczyć wspomnień o czasach PRL-u, ale mam niezwykła słabość do jedzenia w barach mlecznych. Jedzenie w cenach w sam raz na studencką kieszeń, klimat i klientela może i specyficzne, ale mi odpowiadają - zawsze to jakaś odmiana od zadufanej, lunchowej, warsiawskiej klienteli z laptopami przed twarzą :D Żal tylko, że kolejne bary mleczne znikają z mapy Warszawy. Najbardziej niezrozumiałym zniknięciem było dla mnie zamknięcie Baru Uniwersyteckiego i otwarcie tam jakiejś bananowej francuskiej piekarni! Błagam, odrobina rozsądku!
~KOŁO
- 23:25 27-10-2011
Czy ktoś z Was Szanownych PRL-owców,pamięta HAM-szynka konserwowa na eksport(Ameryka itp),Krakowska sucha i wiele innych wyrobów z tamtego okresu Produkowanych w KOLE(niestety dziś sok...),Ja Pamiętam I Powiem Tak:Jak Kolskich Zakładów Mięsnych przyjeżdżały delegacje ze Stanów,Rosji,itp w Zakładach Stawiano Wszystkich na Głowach- bo przyjeżdża AMERYKAN - podłogi prawie lizali ,a jakby zobaczył że dodają CHEMII -Kontrakt W/PiSS/d..Dodam tylko Że Takie Kontrole Były co 2-3 miesiące ze Wszystkich współpracujących Państw,Ale teraz Po całości -Wuja,Kolejarz ze Stargardu Sz,Żona Wuja Sklepowa z Obuwniczego,Koło- słynne z Wędlin z Koła w/opisane,Fajansu(dla nie wtajemniczonych Fabryka Fajansu-Freundrichów),--- Przyjeżdżały Buty Pociągiem Z Wujem Ze Stargardu notabena za darmo (kolejarz w kolei jeździ za darmo-reszta towaru wracała za darmo),kiełbasy,fajanse i inne tam jeździły do Stargardu .Handel kwitł i Wszyscy Byli Zadowoleni. Pozdro